|
|
Studenckie wakacje (w pracy)Kilka tysięcy studentów łódzkich uczelni zamierza spędzić wakacje na praktykach lub dorywczych zajęciach. Niektórzy będą zarabiać 8 dolarów za godzinę, inni będą musieli zadowolić się doświadczeniem zdobytym na darmowym stażu. Agnieszka Krupińska, Ewelina Kaczuba i Eliza Krakowska (na zdjęciu), studentki IV roku technologii chemicznej na Politechnice Łódzkiej, przepracują większą część lata. - W lipcu mam dwutygodniowe praktyki w firmie kosmetycznej Delia w Rzgowie. A w sierpniu i wrześniu będę napełniała tubki i słoiki kosmetykami w warszawskiej fabryce Oriflame. Pracę załatwił opiekun mojej specjalizacji, który ma kontakty w różnych firmach - mówi Agnieszka. Ewelina też jedzie na praktyki do stolicy, do firmy Dax Cosmetics. Eliza cały lipiec przepracuje w skierniewickim Horteksie. Praktyki będą płatne, jednak o stawkach dziewczyny wolą nie mówić. W łódzkim zakładzie Indesit trzymiesięczne praktyki od 1 lipca będzie mogło rozpocząć 80 studentów. Na razie firma znalazła 40 chętnych. Większość będzie pracowała... przy taśmie produkcyjnej w fabryce lodówek i kuchenek. Zarobią miesięcznie około 1.300 zł brutto. - Studenci, którzy wykażą się zaangażowaniem i będą chcieli u nas pracować, mogą w przyszłości liczyć na stałą umowę - mówi Zygmunt Łopalewski, rzecznik Indesitu. Wielu studentów szuka praktyk na własną rękę, część jednak trafia do uczelnianych biur karier. Na Uniwersytecie Łódzkim czeka na nich około 70 aktualnych ofert od takich firm, jak: Centralwings, Bosch, Coca-Cola, Bank Millennium czy Erns&Young. Biuro Politechniki Łódzkiej ma obecnie ponad 100 aktualnych ofert praktyk letnich, m.in. w firmach: Indesit, Centralwings, Multibank, Procter&Gamble, General Electric, Ericpol, Intecon, ANG.Net czy TRW. - Wynagrodzenia są różne. W warszawskich firmach studenci mogą zarabiać nawet 1.500 złotych miesięcznie na rękę, w łódzkich stawki są mniejsze. Czasem jest to pół normalnej pensji w danym zakładzie, czasem studenci za pracę nie dostają nic - mówi Małgorzata Skomiał z biura karier PŁ. Większe pieniądze można zdobyć, wyjeżdżając do pracy za granicę. Główne kierunki wakacyjnych wojaży łódzkich studentów to: USA, Wielka Brytania, Irlandia. - W tym roku wysyłamy do pracy w USA 70 osób w ramach programu Work&Travel. Studenci będą tam pracować, sprzątając pokoje hotelowe oraz jako recepcjoniści, kelnerzy, pomocnicy kucharzy i bileterzy. Minimalna stawka w Stanach to ponad 5 dolarów za godzinę, studenci zazwyczaj dostają pracę za 7 - 8 dolarów - mówi Anna Grzywińska z biura Almatur, działającego na PŁ. Coraz mniej osób bez pracy | | |
| Autor Joanna Blewąska | | poniedziałek, 05 czerwiec 2006 | Spada bezrobocie i rosną płace. Powód do dumy i radości. Tak, ale by zachować dobry nastrój, lepiej nie patrzeć na dane z innych miast. Po raz pierwszy od kilku lat liczba bezrobotnych w województwie spadła poniżej 200 tysięcy, a stopa bezrobocia w Łodzi poniżej 16 proc. (dokładnie wynosi teraz 15,5). Cieszy, że bezrobocie zmniejsza się coraz szybciej i z roku na rok ubywa coraz większa liczba osób bez pracy. Ale ciągle w Łodzi stopa ta jest dużo wyższa niż w innych miastach Polski. Na przykład w Poznaniu wynosi 5,9 proc., w Krakowie - 6,6 proc., w Warszawie 5,4, a we Wrocławiu 10,5. - Dla Łodzi decydujące będą dwa najbliższe lata - ocenia Paweł Kozłowski, rzecznik Wojewódzkiego Urzędu Pracy. - Jeśli kuszeni autostradami inwestorzy przyjdą, Łódź się rozwinie. Jeśli nie, zostanie tu, gdzie jest. Ale chyba możemy być optymistami - dodaje.
Wyspy zmniejszają nasze bezrobocie
Z danych WUP wynika, że nasi bezrobotni starzeją się. Coraz mniej jest młodych, a blisko 44 proc. to osoby w wieku nie mobilnym (powyżej 45 lat). Najwięcej pozostających bez pracy ma wykształcenie podstawowe lub gimnazjalne - w sumie ponad 40 proc. bezrobotnych. To, co może niepokoić, to wzrastająca w Łodzi liczba bezrobotnych po studiach wyższych. Powoli, ale zwiększa się, co świadczy o tym, że w Łodzi przybywa miejsc pracy, które nie wymagają dyplomu. - W dużo trudniejszej sytuacji są osoby z wykształceniem humanistycznym - ocenia Kozłowski.
Ale i inżynierowie i ekonomiści, którzy mogą bez trudu zdobyć etat, nie zawsze chcą pracować za tysiąc złotych. Szczególnie gdy słyszą, że w Anglii zarobią cztery razy więcej - dodaje Kozłowski.
Dlatego wielu młodych wyjeżdża. W 2005 r. ponad 55 tys. osób w województwie łódzkim zostało wyłączone z rejestru bezrobotnych, z powodu "niepotwierdzenia gotowości podjęcia pracy". W tym roku będzie ich jeszcze więcej.
To właśnie z myślą o nich stworzony został program "Zostają w Łodzi". Zaplanowano szkolenia oraz stworzenie gigantycznej bazy danych z deficytowymi zawodami. Na razie wpisało się do niej 40 firm, które poszukują pracowników. - Zachęcamy wszystkich. Z prośbą o uzupełnienie bazy na stronie WUP wysłaliśmy do firm aż 3 tysiące maili - mówi Kozłowski.
Zdecydowanie najtrudniej znaleźć w Łodzi pracę osobom bez stażu lub z doświadczeniem zawodowym krótszym niż 5 lat. Gorszą sytuację mają kobiety - jest ich więcej, szczególnie wśród długotrwale bezrobotnych (to osoby, które nie mają pracy dłużej niż rok).
Najwięcej ofert, które trafiają do urzędu, to zatrudnienie w przemyśle, na drugim miejscu plasuje się administracja publiczna i ubezpieczenia społeczne. Potem jest handel, naprawa samochodów i sprzętu AGD, a dalej obsługa nieruchomości. Coraz więcej ofert pracy pojawia się w budownictwie. Mało jest za to propozycji dla osób z wyższym wykształceniem. Ale nie znaczy to, że ich nie ma. - Pracodawcy poszukujący wysoko wykwalifikowanych specjalistów nie przychodzą do urzędów, chętniej ogłaszają się w gazetach czy internecie - tłumaczy Kozłowski.
A bezrobotni absolwenci są, najwięcej w zawodach: asystent ekonomiczny, sprzedawca, technik mechanik, ekonomista, handlowiec, technik żywienia, pedagog i specjalista marketingu.
Płace rosną, jesteśmy bogaci?
Są też lepsze informacje. Jak wynika z danych Urzędu Statystycznego, w Łodzi systematycznie wzrastają wynagrodzenia. W pierwszym kwartale tego roku średnia pensja w przedsiębiorstwach wyniosła 2300 zł brutto i była o 5 proc. wyższa niż przed rokiem. Najwyższy wzrost zanotowano w handlu i naprawach (7 proc.) oraz w przemyśle. Spadek wynagrodzenia wystąpił za to w transporcie, gospodarce magazynowej i łączności.
Lepiej płacą przedsiębiorstwa publiczne - średnia płaca przekracza 3 tys. zł brutto, podczas gdy w prywatnych niewiele ponad dwa. - Bo w tym sektorze dominują firmy zajmujące się działalnościami niżej opłacanymi (przemysł włókienniczy, odzieżowy, handel). A w sektorze publicznym przeważają wyżej wynagradzane (energetyka, wodociągi, produkcja maszyn i urządzeń) - wyjaśnia Stanisław Kaniewicz, rzecznik Urzędu Statystycznego w Łodzi.
Do tego dochodzi szara strefa - nie wszyscy prywatni przedsiębiorcy wykazują pełne zarobki swoich pracowników.
Mimo że wynagrodzenia w Łodzi rosną, na tle innych miast pozostają ciągle na najniższym poziomie. Zarabiamy o 6 proc. mniej od mieszkańców Wrocławia, 9,5 od Krakowa i aż 34 proc. dzieli nas od Warszawy. Przede wszystkim jest to skutek niskich zarobków w przemyśle. - Bo w pozostałych przedsiębiorstwach - budowlanych, handlowych czy transportowych - wynagrodzenia w Łodzi są zbliżone do tych w innych miastach - mówi Kaniewicz.
Mamy też inną optymistyczną daną - biorąc pod uwagę ostatnie pięć lat, najszybciej pensje rosły w Krakowie, Wrocławiu i Łodzi! |
DNI EKSOCU 2006W dniu 1.06.06 na wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym odbędą się I w historii Juwenalia tego wydziału pod nazwą Dni Eksocu organizowane przez Samorząd Studentów oraz SIS. Impreza będzie sie składała z II części: I- od godz. 1200 - 1600 na wydziale będą odbywały sie koncerty, pokazy, kokursy, gril... II- o godzinie 2000 cała impreza przenosi się do trzech klubów: Funaberia, Funaberia2 oraz Soda, gdzie w każdym z nich będzie panował inny klimat a mianowicie w Sodzie muzyka w stylu House, w Fuanberi2 Hip hop - gwiazdą wieczoru TEDE, EKIPA WIELKIE JOŁ ORAZ BEZELE + supporty: UŚPIONE MIASTO, ZEUS, JOTES, HDF, CENT natomiast w Funaberii klimat lat 70/80. bilety na imprezę w klubach można nabyć na wydziale Ek Soc lub w bufetach innych wydziałów.
|
|